Na placu w centrum Tarnobrzega stoi pomnik bohatera, który nigdy w tym mieście nie był. Bartosz Głowacki, chłopski kosynier z bitwy pod Racławicami, zyskał tu swój najbardziej rozpoznawalny monument – nie dlatego, że miał jakikolwiek związek z Tarnobrzegiem, ale dlatego, że lokalna społeczność potrzebowała symbolu chłopskiego bohaterstwa. I tak oto od 1904 roku ta kamienna postać z kosą i armatą stała się wizytówką miasta.
To paradoksalna historia. Symbol Tarnobrzega przedstawia człowieka z zupełnie innego regionu Polski.
- niezwykła historia lokalnej społeczności
- dynamiczna postać w geście zwycięstwa
- orzeł bez korony symbolizujący zaborową Polskę
- wyjątkowe połączenie sztuki i historii
- ciekawe miejsce na mapie Tarnobrzega
Historia pomnika Bartosza Głowackiego w Tarnobrzegu
Jesienią 1898 roku w tarnobrzeskiej Czytelni Mieszczańskiej powstał pomysł uczczenia początku XX wieku inicjatywą związaną z historią chłopów polskich. Wybór padł na Bartosza Głowackiego – bohatera powstania kościuszkowskiego, który w 1794 roku pod Racławicami wykazał się niezwykłą odwagą, zdobywając rosyjską armatę. Pomnik został wzniesiony z fundacji społeczeństwa dla uczczenia 110. rocznicy insurekcji kościuszkowskiej.
Pomnik powstały z inicjatywy Waleriana Wryka i Wojciecha Wiącka, został zaprojektowany i wyrzeźbiony przez Władysława Korpalę – krakowskiego rzeźbiarza, który nadał mu charakterystyczną formę. Odsłonięto go 9 września 1904 r. w północno-wschodnim narożniku tarnobrzeskiego rynku, gdzie stoi do dziś.
Pomnik stał się symbolem miasta, a Bartosz Głowacki stał się miejskim bohaterem, mimo że z Tarnobrzegiem nie miał nic wspólnego. To jeden z ciekawszych przypadków adopcji historycznej postaci przez społeczność lokalną w Polsce.
Jak wygląda pomnik i co przedstawia
Pomnik wykonano z piaskowca, przedstawia Bartosza Głowackiego opartego o zdobytą armatę, z kosą wzniesioną w geście zwycięstwa. Postać kosyniera jest pełna dynamiki – widać w niej triumf i dumę po wygranej potyczce. To nie pomnik kontemplacyjny, lecz okrzyk radości utrwalony w kamieniu.
Monument znajduje się na graniastym cokole. Na froncie pomnika znajduje się orzeł z rozwiniętymi skrzydłami, bez korony, w pozycji naśladującej rwanie się do lotu. Orzeł bez korony to symbol charakterystyczny dla okresu zaborów – czas, gdy Polska nie istniała na mapach, ale żyła w sercach i symbolach.
Na frontowej ścianie pomnika znajduje się napis „Bartoszowi Głowackiemu – Naród polski. Staraniem ludu powiatu tarnobrzeskiego”. Inskrypcja podkreśla ludowy charakter fundacji – to nie władze czy arystokracja, ale zwykli mieszkańcy powiatu zebrali pieniądze na ten monument.
Burzliwe losy pomnika przez 120 lat
Kruchy piaskowiec, z którego wykonano pomnik, nie okazał się najbardziej trwałym materiałem. Na przestrzeni lat kruchy piaskowiec, z którego wykonano pomnik ulegał erozji, w wyniku warunków atmosferycznych. Ale to nie natura stanowiła największe zagrożenie.
Wielokrotnie, zwłaszcza w ostatnich dwóch dekadach pomnik padał także ofiarą wandali. W listopadzie 2002 wandale zdemolowali pomnik, odrywając pół koła od stojącej na postumencie armaty. Cztery lata później przyszło jeszcze gorsze: 15 grudnia 2006 porąbano siekierą orła zdobiącego cokół.
W 2003 władze Tarnobrzega przeznaczyły 20 tysięcy złotych na renowację pomnika. To nie była ostatnia konserwacja – monument wymagał wielokrotnych napraw i wzmocnień konstrukcji.
Pomnik Bartosza Głowackiego kojarzący się z Tarnobrzegiem gościł też na dziesiątkach widokówek promujących miasto oraz na niezliczonych tysiącach zdjęć wykonywanych nie tylko przez turystów, ale również przez mieszkańców miasta i okolic.
Dlaczego warto zobaczyć pomnik Bartosza Głowackiego
To nie jest spektakularna atrakcja turystyczna w klasycznym rozumieniu. Nie ma tu interaktywnych ekspozycji, przewodników ani biletów. To po prostu kamienny pomnik na placu. Ale właśnie w tej prostocie tkwi jego siła.
Pomnik opowiada historię o tym, jak społeczności lokalne budują swoją tożsamość. Tarnobrzeg wybrał sobie bohatera spoza swojego regionu, bo potrzebował symbolu chłopskiego męstwa i walki o wolność. W czasach zaborów, gdy Polska była wymazana z map, takie gesty miały ogromne znaczenie.
Dla miłośników historii to ciekawy przykład pomnika z początku XX wieku, zachowanego w niemal oryginalnej formie. Dla osób interesujących się sztuką sepulkralną i monumentalną – dzieło Władysława Korpali, krakowskiego rzeźbiarza z przełomu wieków.
Dla kogo jest ta atrakcja
Pomnik znajduje się w centrum miasta, więc naturalnie trafi się tu każdy, kto spaceruje po Tarnobrzegu. To dobry punkt orientacyjny i miejsce spotkań. Rodziny z dziećmi mogą przy okazji opowiedzieć młodszym o historii powstania kościuszkowskiego – kosynier z armatą to dość obrazowy symbol, który łatwo zapamiętać.
Miłośnicy fotografii znajdą tu interesujący obiekt, szczególnie w różnych porach dnia, gdy światło inaczej pada na piaskowiec. Starsze widokówki pokazują, jak pomnik prezentował się w różnych dekadach – można spróbować odtworzyć te ujęcia.
Nie jest to jednak atrakcja, na którą warto jechać specjalnie z drugiego końca Polski. Raczej element szerszej wycieczki po Tarnobrzegu i okolicy. W połączeniu z wizytą w pobliskim kościele czy spacerze po starym mieście tworzy sensowną trasę na kilka godzin.
Informacje praktyczne – jak zwiedzać pomnik
Pomnik stoi na placu Bartosza Głowackiego w centrum Tarnobrzega, w najstarszej części miasta. Dostępny jest całodobowo i bezpłatnie – to obiekt w przestrzeni publicznej, więc można go oglądać o każdej porze.
Dojazd nie stanowi problemu. Jeśli ktoś przyjeżdża samochodem, w okolicy znajdują się miejsca parkingowe (płatne w godzinach pracy urzędów). Komunikacja miejska również dociera w pobliże – większość linii autobusowych przejeżdża przez centrum.
Na samo obejrzenie pomnika wystarczy kilkanaście minut. Można go sfotografować, przeczytać inskrypcję, przyjrzeć się detalom rzeźby. Jeśli ktoś chce dłużej pospacerować po okolicy i zobaczyć inne zabytki centrum Tarnobrzega, warto zarezerwować godzinę-dwie.
W pobliżu znajdują się kawiarnie i punkty gastronomiczne, więc łatwo połączyć wizytę przy pomniku z przerwą na kawę. Plac nie jest ogrodzony, nie ma biletów ani przewodników – po prostu przychodzi się, patrzy i idzie dalej.
Warto pamiętać, że piaskowiec jest materiałem wrażliwym na warunki atmosferyczne. Po intensywnych opadach pomnik może wyglądać mniej efektownie, natomiast w słoneczne dni kamień ładnie się prezentuje. Najlepsze światło do zdjęć to godziny poranne lub popołudniowe, gdy słońce pada pod kątem i wydobywa detale rzeźby.
